Mamy codziennie na 7:30 do szkoły, lekcje są zazwyczaj do 14 lub 15... A w przyszłym tygodniu dzięki niesamowitemu nauczycielowi od Sztuki (u nas tak nazywamy plastykę) mamy pierwszy sprawdzian z działów ze szkoły podstawowej... Historia była po prostu zajebista.. nauczyciel stwierdził, że źródłem historycznym jest, uwaga: kupa.. Tak wiem, że mam porypaną szkołę! A to nie koniec! Na chemii przyszedł do nas praktykant.. młody i ładny... żadna dziewczyna nie słuchała pani dopóki nie robiliśmy eksperymentu.. podpaliliśmy probówkę.. i dowiedzieliśmy się co dziej się po połączeniu octu z magnezem.. za 3 tygodnie będziemy pytani z pierwiastków, i już trzeba zacząć się ich uczyć. Polski i matematyka minęły bez żadnych 1 i innych nieprzyjemnych spraw. Na niemieckim dowiedziałam się, że rzeczowniki piszę się z dużej litery... ja się tego języka za cholerę nie nauczę! Jutro mam angielski, i mam zamiar jeszcze dzisiaj przypomnieć sobie kilka tematów z podstawówki. Plany, planami, ale prawda jest taka, że aktualnie słucham po raz drugi dzisiaj całego albumu "Take Me Home" One Direction.. cóż... mogę usprawiedliwić się, że uczę się wymowy! :)
Nie mam nic więcej do napisania, mam nadzieje, że przeżyję jutro! Byle do soboty! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz